Carolina

Wiek: 30 Dołączyła: 05 Wrz 2014 Posty: 247 Skąd: Gorzowa Wlkp
|
Wysłany: 20 Czerwiec 2015 Bardzo długa bajka dla hardcorów. Event historyjka.
|
|
|
Bajka ma na celu uświadomić wam, że nie wolno oceniać książki po okładce. Nie jest ważne jak ktoś wygląda, ważne jest to, jaki ktoś jest w środku! Miłego czytania.
Dawno, dawno temu, ale nie aż tak dawno bo wczoraj.. Za siedmioma lasami, jedną górą czterdziestoma rzekami, siedmioma górami w prawo, jeden las do tyłu siedemdziesięcioma ośmioma rzekami na południowy zachód i dwadzieścia tysięcy podskoków na północ byyyła sobie ryyyba... Nie była to byle jaka ryba, była żółta, nie wiele brakowało jej do złotej biorąc pod uwagę jak rzadko spotykana w świecie była i nie ma w tym nic dziwnego! Magię w sobie miała, ale nie wielu ją dostrzegało. Pewnego razu nad bajorkiem w którym żyła samotna ryba zjawił się młody chłopak. Był lekko opalony, szczupły, ale za to miał dobre serce. Nie mając pojęcia, że coś żyje w bajorku. I nagle potrzeba fizjologiczna zaczęła mu o sobie przypominać. Wtedy chłopak wstał i podszedł do bajorka by zrobić to wygodnie, nagle z bajorka rozległ się krzyk. ,,ZOSTAW PAN W SPOKOJU SPODNIE!" A że chłopak bywa nieogarnięty, jego reakcja się różniła od przeciętnego kowalskiego. ,,Co? Kto to powiedział? Babcia?" Ryba w tym momencie popatrzała na niego z zażenowaniem i uderzyła się płetwą w czoło. Pomyślała (Z kim ja pracuje). Po czym zaczęła mówić. ,,Jestem tutaj, na dole, jeśli mi pomożesz zostanę twoim pokemonem" Ale on ryby nie słuchał, tylko zadawał pytania. ,,Ty gadasz? Jak to możliwe? Czym jesteś? Magikarpiem z żółtaczką i wysypką?" Ryba odpowiedziała na każde pytanie. ,,Podobno jakiś meowth też mówi, nie tylko jeden gatunek pokemona jest do tego zdolny, jestem pokemonem, możesz mnie nie znać bo pomimo rodziny gatunkowej z magikarpie, to mnie grozi wymarcie. A teraz proszę ty mi odpowiedz na moje pytanie." A chłopak oczywiście pyta... Ale jakie? Ryba ponownie spogląda na niego z lekką pogardą i traci nadzieje, że coś wyjdzie z jej planu. Ryba pyta znów. ,,No czy chcesz abym była twoim pokemonem?!" Tym razem jego wzrok uległ zmianie na pogardliwy. ,,Ty? A ty coś w ogóle potrafisz?" Taka sytuacja zdarzała się wielokrotnie, nikt nie chciał dać jej szansy. Wielokrotnie toczyła łzy, których nikt nie widział pod wodą, która z resztą byłą zbyt brudna, nie wiele można było w niej zobaczyć. Ryba nagle przestała mówić. Młodzieniec zaczął się rozglądać, nagle zapytał. ,,A może wiesz jakie silne pokemony mieszkają w tym bajorku?" Ryba milczy, po chwili cicho mu odpowiada. ,,Ale od bardzo dawna nic nie żyje w tym bajorze. Mieszkam tutaj sama już od wielu lat. Kiedyś tutaj było czysto. Wszystkie inne wodne pokemony zostały złapane, ale mnie nikt nie chciał i teraz jestem tutaj sama od około 7 lat." Wtedy ze strony człowieka padło pytanie, które rybę ruszyło. ,,A może ty masz ewolucje?" Ryba odpowiedziała z nie wierząc w to co słyszy. ,,Ja? Ewolucję? Trenowałam jak mogłam, ale to chyba nie jest możliwe. Nawet nie mam 4 ruchów. Posiadam tylko Splash,Tackle i Flail." Chłopak na to. A kamień wody? A wymiana? I znów odpowiedź ze strony ryby. ,,Kamień wody udało mi się kiedyś spotkać na dnie, ale nie przyniósł efektu, raz nawet ktoś mnie wyniósł poza bajoro na wymianę, ale tylko po to żeby mną kogoś oszukać, że ewoluuje po wymianie i ukradł mu Silnego Gyaradosa, Okradziony trener wyrzucił mnie od tak na ziemię, ledwo dałam radę przy pomocy ruchu splash wrócić w to miejsce." Chłopakowi zrobiło się szkoda pokemona, poprzysiągł, że pomoże swojej nowej przyjaciółce za wszelką cenę. Nagle go olśniło. ,, Może ktoś w mieście będzie wiedział co zrobić! Chodź ze mną," Chłopak podłożył balla pod pokemona. A pokemon mu na to. ,,Zgoda, gorzej już ze mną być chyba nie może, a i jeszcze jedno, noś ze sobą pokedex, nazywam się feebas." Pokemon po chwili zniknął w lśniących obłokach pokeballa. Trener wsiadł na swojego serperiora i pojechał do miasta. Minęły 3 godziny, było już ciemno. Młodzieniec tracił nadzieję, że znajdzie kogoś, kto może pomóc Feebasowi. Po jakimś czasie widzi 2 osoby. Chłopaka i dziewczynę, siedzą nad rzeką. Dziewczyna miała długie włosy koloru zboża, w dłoni trójząb. Była cała ubrana na niebiesko i miała niebieską pelerynę z obrazkiem kropli. Wyglądała na zafascynowaną wschodzącym księżycem. Obok niej siedział chłopak o brązowych włosach, który miał nieco bogatszą pelerynę. Powoli do nich podchodził i usłyszał kawałek rozmowy. ,,Jak ja kocham księżyc, czuje się wtedy silniejsza" ,,Tak, to ani trochę nie jest dziwne." ,,Co powiedziałeś?" ,,Co? Ja nic nie mówiłem, wydawało ci się" Młody trener podszedł do nich i zapytał. ,,Przepraszam, pomożecie mi i mojemu pokemonowi?" Parka odpowiedziała jednocześnie. ,,Nie expimy pokemonów" Odpowiedział im ,,Ale nie w tym tylko w tym!.. Feebas pokaż się" W tym momencie dziewczyna zemdlała z braku wiary w to co widzi" Chłopak, który siedział obok niej też był zaskoczony, ale nieco mniej. ,,Skąd masz tego pokemona? To jest niemożliwe, ich nikt nie widział nigdy w tej okolicy." Dziewczyna się zaczyna budzić i mówi ,,Wiesz co, nie uwierzysz co mi się śniło!" Nagle znowu patrzy na febasa. Wrzasnęła i znowu zemdlała. Chłopak obok niej znów się odzywa i mówi ,,Lepiej ją stąd zabierzmy zanim zaliczy to samo 3 raz" Cała trójka na serperiorze ruszyła do centrum pokemon. Dziewczynę położono do łózka w pokoju, a chłopacy zaczęli rozmawiać o pokemonie.
-Dlaczego ona tak zareagowała? Feebas jest brzydka, ale bez przesady.
-To nie dlatego, po prostu ona chce tego pokemona, ale wszyscy byli pewni, że nie można go spotkać. Skąd go masz?
-Ten pokemon żył sam w brudnym bajorze, ale dlaczego ktoś by go chciał?
-Pewnie przez to w co się przemienia.
-Czyli się przemienia?
-Tak, przez wymianę, ale potrzebny jest przedmiot, który się nazywa łuska czystości.
-Skąd ją weźmiemy?
Nagle dziewczyna wychodzi ocierając oko i ziewając.
-Ja ją mam...
Jej towarzysz wtedy pomyślał sobie (Chyba dziś jest dzień posiadania czegoś niemożliwego i nikt mi o tym nie powiedział)
Nagle z Balla wyskoczyła feeebas. ,,No to na co czekamy?!"
Zaskoczona parka trenerów głośno powiedziała. ,,To ona gada?!"
,,Podczas pełni dzieją się dziwne rzeczy, a ty ją tak lubisz" powiedział przyjaciel dziewczyny. Po chwili wszyscy zebrali się koło maszyny do wymian. Feebas trzymając łuskę czystości przeszła przez maszynę, po czym rozpoczęła się ewolucja. Pokemon zaczął rosnąć, robić się podłużny i błyszczeć jaskrawym oślepiającym blaskiem. Feebas przemieniła się w syrenę o przepięknych mieniących się łuskach. Od teraz jest to Milotic. Ewolucja jednak sprawiła, że pokemon nie mógł już mówić. Trenerka już miała zwrócić pokemona właścicielowi, ale on rzekł. ,,Poczekaj, to była twoja łuska, poza tym wiesz lepiej ode mnie co dla Milotic będzie dobre" Ona odpowiedziała mu na to ,, Łuska może i była moja, ale moją intencją była pomoc Feebasowi" Trener wtedy chwile pomyślał i powiedział. ,,Zauważyłem, że jesteś liderka wodnej sali, ona ci się przyda zdecydowanie bardziej niż mnie, zatrzymaj ją, nalegam." Chłopak w tym momencie wyszedł, było mu przykro, że nią miał czasu pożegnać się ze swoją nową przyjaciółką, ale wiedział, że to będzie dla niej najlepsze. Liderka była zadowolona, ale miała nadzieje jeszcze spotkać nieznajomego. Wtedy wypuściła Milotic z Balla, wsiadła wraz z przyjacielem na nią i powoli jechali do domu. On wtedy powiedział ,, Wiesz co, może te twoje nocne spacery nie są takie złe, może jutro budewa przyprowadzi ktoś, feebas gadał, a może mój będzie strzelał laserem z oczu." Wtedy ona uderzyła go trójzębem w głowę. ,,Ała! Za co?"
KONIEC |
|